a nie lubic, to ja moge inna plyte SOTU - nie lubie i uwazam za slaba
Loża Powierników Tajemnicy Excitera
Moderatorzy: nancy boy, Moderatorzy
Re: Loża Powierników Tajemnicy Excitera
lubie Excitera
a nie lubic, to ja moge inna plyte SOTU - nie lubie i uwazam za slaba
a nie lubic, to ja moge inna plyte SOTU - nie lubie i uwazam za slaba
-
Blackninja
- Posty: 45
- Rejestracja: pt kwie 15, 2011 21:34 pm
Re: Loża Powierników Tajemnicy Excitera
jak przesluchiwalem cala dyskografie album exciter jako jedyny przesluchalem tylko raz i mialem o nim dosc stereotypowe zdanie ze jest slaby, ale ostatnio wzielem sie w garsc i przesluchalem go ponownie kilka razy i musze stwierdzic ze jest dobry, moze nie bardzo ale ma silne punkty takie jak dream on freelove i feel loved the dead of night czy goodnight lovers. od tej pory zmieniam zdanie o tej plycie i bede odtwarzal ja zdecydowanie wiecej niz dotychczas
zapisuje sie do lozy ;]
zapisuje sie do lozy ;]
Re: Loża Powierników Tajemnicy Excitera
Jestem następnym, który bez grama wstydu przyznaje się do tego, że lubi Excitera. Chociaż droga od nienawiści do miłości była bardzo długa. Najpierw było szukanie na siłę jakiegoś hiciora, czegoś dynamicznego, co od razu wpadnie w ucho. I co? I klapa. Bo nagle okazało się, że poza IFL reszta to spokojne ułożone melodie dobre do zasypiania. W ten sposób płyta na długi czas poszła w odstawkę. Ale pewnego dnia przyszło olśnienie. To był dzień, w którym zapodałem sobie One Night In Paris. Stało się coś, czego do dzisiaj nie mogę zrozumieć. Utwory z Excitera grane na żywo sprawiły, że od tego czasu jest to jedna z moich ulubionych płyt. Płyta będąca jedną całością, no może właśnie oprócz IFL, który nijak ma się do reszty. Po raz kolejny zrozumiałem, że do wszystkiego trzeba dorosnąć. Nie da się pokochać niczego i nikogo na siłę. Pozdrawiam wszystkich i życzę umiejętności odkrywania wszystkiego na nowo. Deemek
Re: Loża Powierników Tajemnicy Excitera
Odkrywanie kawałków LIVE z dvd ? a czemu nie podczas koncertu ? 
-
Predator
Re: Loża Powierników Tajemnicy Excitera
fred bo DM tak bardzo lubią tę płyte, że od Exciter Tour nie grają z niej praktycznie żadnych utworów 
-
Greg1986
Re: Loża Powierników Tajemnicy Excitera
Od momentu wydania nic nie mam do tego albumu
utworki są na bardzo dobrym poziomie
SHINE jest najlepszym kawałkiem z całego dzieła
a I FEEL LOVED na parkiecie wymiata 
Re: Loża Powierników Tajemnicy Excitera
Odkrywanie kawałków LIVE z dvd ? a czemu nie podczas koncertu ?
Bo wtedy jeszcze nie dane mi było uczestniczyć w koncercie na żywo. Ale dwa lata temu odrobiłem zaległości i zaliczyłem Bratysławę podczas TOTU. p.s. Pozdrawiam wszystkich, którzy tam byli w ten deszczowy wieczór!
Bo wtedy jeszcze nie dane mi było uczestniczyć w koncercie na żywo. Ale dwa lata temu odrobiłem zaległości i zaliczyłem Bratysławę podczas TOTU. p.s. Pozdrawiam wszystkich, którzy tam byli w ten deszczowy wieczór!
Re: Loża Powierników Tajemnicy Excitera
Mijają kolejne lata, a ja pomimo ciągłych prób nie mogę choćby trochę polubić Excitera. Pomóżcie.
Re: Loża Powierników Tajemnicy Excitera
Ja ją lubię bardzo. Są dni, kiedy uważam Excitera za najlepszą płytę. Nie kłamię!
Tak, jak pisałam wcześniej - radzę ją traktować, jako całość do przesłuchania na raz.
Może kiedyś ją "łykniesz"......
Ale - nie ma obowiązku przecież...
Tak, jak pisałam wcześniej - radzę ją traktować, jako całość do przesłuchania na raz.
Może kiedyś ją "łykniesz"......
Ale - nie ma obowiązku przecież...
Re: Loża Powierników Tajemnicy Excitera
tluke to plyte caly czas. oprocz zupelnie niepasujacego i feel loved krazek jest przepiekny...
Re: Loża Powierników Tajemnicy Excitera
"EXCITER" porusza wyobrażnię. Najlepiej mi się go słucha w nocy, przy zgaszonym świetle. Jednego tylko utworu nijak nie mogę polubić - Breathe. A niestety (albo stety) mam EX. na kasecie. I nie zawsze chce mi się przewijać. Jednak uważam, że jako całość jest dość spójny, wszystko tu do siebie pasuje, nawet "I Feel Loved".
Re: Loża Powierników Tajemnicy Excitera
Moim zdaniem Loved nie pasi do reszty i jest "specjalnie" zrobiony w klimacie "elektroDM".
-
Sanctified
- Posty: 630
- Rejestracja: pt lis 06, 2009 15:28 pm
- Lokalizacja: In Your Room
Re: Loża Powierników Tajemnicy Excitera
Mi zawsze podoba sie początek tej płyty do Freelove po nim trzy nastepne utwory sa troche nużące na szczęście wszystko wraca do normy w ostatnich trzech piosenkach
Re: Loża Powierników Tajemnicy Excitera
Jak dla Mnie jest to jedna (jeśli nie najlepsza) z najlepszych płyt zrobiona z producencki pomysłem. Płyta jest niesamowicie eteryczna (poza IFL), osadzona w niezwykłym klimacie i chyba jako jedyna płyta DM najbardziej spójna stylistycznie. Mark Bell miał niesamowite wyczucie odnośnie brzmienia tego albumu. Exciter po latach świetnie się broni i co zaskakujące ciągle brzmi świeżo.
-
personal benek
- Posty: 857
- Rejestracja: ndz lip 05, 2009 16:19 pm
Re: Loża Powierników Tajemnicy Excitera
Musiało minąć 11 lat, żebym całkowicie dojrzał do tej płyty, a może po prostu osłuchał się z innymi i tą konkretną docenił na tyle, na ile na to zasługuje. Z trzech ostatnich płyt ta jest dla mnie zdecydowanie najlepsza. Naprawdę ma ogromny potencjał i przede wszystkim w porównaniu do dwóch następnych posiada coś takiego, jak "płynność melodii". Mam nadzieję, że wiecie, o co mi chodzi. Po prostu tam to przypomina starsze DM, na dwóch ostatnich płytach natomiast tej płynności brak, za dużo tego szarpania i "mechaniczności". A takie Freelove to majstersztyk, wersja albumowa podoba mi się o wiele bardziej niż singlowa. Do Freelove (mam na myśli kawałki na Exciterze) właśnie album ten można porównywać do najlepszych w wykonaniu DM, potem jest mały przestój na 3 kawałki, ale końcówka też jest mocna. Wszyscy psioczą na Excitera, a prawda jest taka, że miał naprawdę mocne single, a jego brzmienie jest ponadczasowe. Taka jest moja opinia. 
Re: Loża Powierników Tajemnicy Excitera
W moim przypadku problem z EXCITEREM polega głównie na tym, że jest "życiem po ULTRA"...
ULTRA ma wszystko co kocham w muzyce- gęstą, duszną atmosferę, świetne kompozycje (bez wyjątku) i kapitalne brzmienie. Do tego zaprawiona jest gęsto elementami rocka, bluesa i country, a jeśli dodamy do tego bardziej niż zwykle egzystencjalne teksty, to mamy ideał
No a potem pojawia się EXCITER...
Prawdą jest, że do tej płyty trzeba dorosnąć.
Ale prawdą jest też to, że lepiej broni się jako całość, niż rozłożona na czynniki pierwsze. Napiszę w skrócie, jak ja to widzę.
KOMPOZYCJE- sinusoida. Obok utworów świetnych jak DREAM ON, THE DEAD OF NIGHT, FREELOVE czy ocierającego się o geniusz SHINE, mamy sporo materiału średniej jakości lub rodem prosto z rodziny Addamsów.
Jest ckliwa kołysanka GOODNIGHT LOVERS i jej brzydsza siostra-nudziara WHEN THE BODY SPEAKS (Gahanowi podobno bardzo przypasowała, może dlatego podobnymi "straszakami" napakował pierwszą solówkę, co nie musi być zarzutem, bo chłop powinien robić, to co jemu się podoba. Tyle, że MNIE NIE MUSI SIĘ PODOBAĆ
)
Dalej mamy lekkie "trollenie" w BREATHE (chociaż z fajnym tekstem) i niezły I AM YOU ( tylko niezły, bo swoją konstrukcją dużo obiecuje, przypomina powoli rozpędzający się stosunek, ale w efekcie bez wytrysku).
Na deser dwa KURIOZA- o ile jednak pseudo-techno-disco-dziwoląga I FEEL LOVED chyba trzeba potraktować bardziej jako produkt marketingowy (pod rynek amerykański- patrz teledysk
) i jest to pozycja do wybaczenia, o tyle COMATOSE jest według mnie jednym z największych "samobójów" jakie Gore sobie strzelił w karierze. Podobno pierwotnie miał zaśpiewać Gahan, ale stwierdził, że go TO przerasta. Do dzisiaj konsekwentnie pomijam "toto" w trakcie odsłuchu krążka, żeby mi nie sp...liło atmosfery...
Aha, jest jeszcze średniej jakości country-blues THE SWEETEST CONDITION, w którym fajna jest zagrywka gitarowa i niewiele więcej. Johnny Cash na pewno nie wziąłby tego na warsztat, a i Lonstar pewnie by się zastanawiał...
PRODUKCYJNIE- na plus; szacun za konsekwencję do ostatniego utworu ( poza IFL) i chęć eksperymentowania z brzmieniem. Nie wiem na ile pomysł kreacji soundu a la wytwórnia Warp był pomysłem samego zespołu, a na ile Millera
, ale faktem jest, że wniósł nową jakość i wrażenie świeżości.
To co jest siłą tej płyty, czyli ta "oniryczna atmosfera" (co to za określenie?
), jest niestety także jej wadą- powoduje bowiem efekt "zamulenia" czy jak kto woli- znudzenia... Dużo zależy od momentu, w którym się za nią zabieramy. Jeśli ktoś oczekuje zgodnie z tytułem nagłej "excitacji", a nie wypił wcześniej kawy, to będzie musiał wypić potem od razu trzy
Ale jak wspomniałem na początku, płyta jako całościowy twór naprawdę DAJE RADĘ. Nawet te niby "gnioty" zyskują na jakości przy swoich genialnych sąsiadach... Na szczęście paru ich tu mamy
ULTRA ma wszystko co kocham w muzyce- gęstą, duszną atmosferę, świetne kompozycje (bez wyjątku) i kapitalne brzmienie. Do tego zaprawiona jest gęsto elementami rocka, bluesa i country, a jeśli dodamy do tego bardziej niż zwykle egzystencjalne teksty, to mamy ideał
No a potem pojawia się EXCITER...
Prawdą jest, że do tej płyty trzeba dorosnąć.
Ale prawdą jest też to, że lepiej broni się jako całość, niż rozłożona na czynniki pierwsze. Napiszę w skrócie, jak ja to widzę.
KOMPOZYCJE- sinusoida. Obok utworów świetnych jak DREAM ON, THE DEAD OF NIGHT, FREELOVE czy ocierającego się o geniusz SHINE, mamy sporo materiału średniej jakości lub rodem prosto z rodziny Addamsów.
Jest ckliwa kołysanka GOODNIGHT LOVERS i jej brzydsza siostra-nudziara WHEN THE BODY SPEAKS (Gahanowi podobno bardzo przypasowała, może dlatego podobnymi "straszakami" napakował pierwszą solówkę, co nie musi być zarzutem, bo chłop powinien robić, to co jemu się podoba. Tyle, że MNIE NIE MUSI SIĘ PODOBAĆ
Dalej mamy lekkie "trollenie" w BREATHE (chociaż z fajnym tekstem) i niezły I AM YOU ( tylko niezły, bo swoją konstrukcją dużo obiecuje, przypomina powoli rozpędzający się stosunek, ale w efekcie bez wytrysku).
Na deser dwa KURIOZA- o ile jednak pseudo-techno-disco-dziwoląga I FEEL LOVED chyba trzeba potraktować bardziej jako produkt marketingowy (pod rynek amerykański- patrz teledysk
Aha, jest jeszcze średniej jakości country-blues THE SWEETEST CONDITION, w którym fajna jest zagrywka gitarowa i niewiele więcej. Johnny Cash na pewno nie wziąłby tego na warsztat, a i Lonstar pewnie by się zastanawiał...
PRODUKCYJNIE- na plus; szacun za konsekwencję do ostatniego utworu ( poza IFL) i chęć eksperymentowania z brzmieniem. Nie wiem na ile pomysł kreacji soundu a la wytwórnia Warp był pomysłem samego zespołu, a na ile Millera
To co jest siłą tej płyty, czyli ta "oniryczna atmosfera" (co to za określenie?
Ale jak wspomniałem na początku, płyta jako całościowy twór naprawdę DAJE RADĘ. Nawet te niby "gnioty" zyskują na jakości przy swoich genialnych sąsiadach... Na szczęście paru ich tu mamy
-
krzysiek tattoo
- Posty: 941
- Rejestracja: ndz maja 07, 2006 15:48 pm
- Lokalizacja: Świeradów Zdrój/ Brzeg
Re: Loża Powierników Tajemnicy Excitera
Średniej jakości? Jak tak można powiedzieć.... http://www.youtube.com/watch?v=tsz5xf1QkXM" onclick="window.open(this.href);return false;fauche pisze: Aha, jest jeszcze średniej jakości country-blues THE SWEETEST CONDITION, w którym fajna jest zagrywka gitarowa i niewiele więcej. Johnny Cash na pewno nie wziąłby tego na warsztat, a i Lonstar pewnie by się zastanawiał...
:
-
Jarek
- aDMinistrator
- Posty: 343
- Rejestracja: śr lip 09, 2003 7:24 am
- Lokalizacja: City of living breath
- Kontakt:
Re: Loża Powierników Tajemnicy Excitera
wszystkim członkom loży muszę powiedzieć że po 11 latach płyta dalej zyskuje, szczególnie o tej godzinie 
Re: Loża Powierników Tajemnicy Excitera
O tak! To jest najlepsza pora. 
Re: Loża Powierników Tajemnicy Excitera
zyskuje, owszem. Ale, sprobujcie posluchac E przed lub po np mftm, E jest wtedy naprawde zenujace, stawiam je na rowni z ostania, niestety, aczkolwiek mam dni, kiedy E wchodzi ze swoimi minusami. Ale, zdroworozsadkowo poza pzrezcudownym dram on, wlaczajac w to teledysk, i dwulicowym pozytywnie Free love i goodnight lovers nic tam nie ma, niestety