1988.03.09 Budapeszt - Sportsarnock

Moderatorzy: nancy boy, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
BLADY
Posty: 1740
Rejestracja: czw sie 04, 2005 6:30 am
Lokalizacja: WĄBRZEŹNO (WSZECHŚWIAT)
Kontakt:

1988.03.09 Budapeszt - Sportsarnock

Post autor: BLADY »

Setlista
Obrazek

Obrazek

Przylot do Budapesztu
Obrazek Obrazek Obrazek

Kolejne trzy fotki z tego wydarzenia
Obrazek Obrazek Obrazek
siekański
Posty: 357
Rejestracja: wt mar 17, 2009 18:16 pm

Re: 1988.03.09 Budapeszt - Sportsarnock

Post autor: siekański »

Obrazek
Awatar użytkownika
Szilvia
Posty: 170
Rejestracja: ndz lip 28, 2013 18:53 pm

Re: 1988.03.09 Budapeszt - Sportsarnock

Post autor: Szilvia »

Ciekawy artykuł! Dziewczyna pisze o swoich wrażeniach z koncertu. Najbardziej mnie urzekło, jak na lotnisku chciała podać Alanowi swoje zdjęcie w serduszku, ale się nie udało, ale za to jej koleżance udało się przekazać Martinowi czarny lakier do paznokci, który kupiła specjalnie dla niego. A jak samolot z DM odlatywał, to wszystkim fanom ciekły łzy, a potem dziewczyny udały się do hotelu poprosić o naczynia, z których jedli i pili chłopaki z DM. Podobno udało im się zdobyć nawet kawałek koszuli Dave'a i ręcznika Martina. Ach, te szalone węgierskie fanki... :wink:
siekański
Posty: 357
Rejestracja: wt mar 17, 2009 18:16 pm

Re: 1988.03.09 Budapeszt - Sportsarnock

Post autor: siekański »

Szilvia liczyłem,że coś podpowiesz :beer:

Obrazek

pzdr.
Awatar użytkownika
Szilvia
Posty: 170
Rejestracja: ndz lip 28, 2013 18:53 pm

Re: 1988.03.09 Budapeszt - Sportsarnock

Post autor: Szilvia »

Pewnie! Zawsze chętnie pomogę w rozszyfrowywaniu węgierskich hieroglifów! :beer:
Co do drugiego artykułu, to jest to z kolei relacja 15-letniej fanki. Opowiada, jak to w okolicach koncertu budapeszteńskie ulice zapełniały się "klonami" Dave'a i Martina, a fryzjerzy zaliczali rekordowe obroty ("Proszę mi zrobić taki fryz, jak ma Dave!"). I znowu mowa o jakimś pijanym szczęściem fanie, który miał farta i dostał mu się w ręce kawałek ręcznika rzuconego w tłum przez Dave'a.
I jeszcze przepis na Depeche Mode: weź dwóch gości, którzy świetnie znają się na syntezatorach (to Andy i Alan), dodaj do tekstów i muzyki trochę fantazji Martina, przypraw do smaku głosem i ruchami Dave'a. Koniecznie dodaj dla ozdoby skórzane ubrania i sukces gotowy!
Na koniec dziewczyna pisze, że ten powyższy przepis wyśmienicie sprawdził się na koncercie, mimo, że większa część muzyki puszczona była z play-backu... :roll:
siekański
Posty: 357
Rejestracja: wt mar 17, 2009 18:16 pm

Re: 1988.03.09 Budapeszt - Sportsarnock

Post autor: siekański »

Pop/Rocky-wywiad z M.G./Budapeszt 88'

Szilvia możesz trochę rozjaśnić wątek ? :)

Obrazek
Obrazek

pzdr.
Awatar użytkownika
Szilvia
Posty: 170
Rejestracja: ndz lip 28, 2013 18:53 pm

Re: 1988.03.09 Budapeszt - Sportsarnock

Post autor: Szilvia »

Jasne, już rozjaśniam! :)

Wywiad pt. „Wielka chwila w moim życiu w Budapeszcie”

We wstępie przytoczone słowa „pewnych krytyków” na temat niewytłumaczalnego fenomenu zespołu. „Muzyka brzmi jak syntezatory z taśmy, członkowie zespołu nieszczególnie fajni, na scenie przeciętni, a ich menager bez większego doświadczenia”. Mimo to zespół uwielbiają nastoletni fani z Anglii, Europy i Węgier. O przyczynach tego fenomenu rozmawiamy z Martinem Lee Gorem.

Na pytanie o ulubiony album na daną chwilę podaje Some Great Reward. Zapytany o to, jak pisze swoje piosenki mówi, że w momencie pisania nigdy nie myśli o tym, żeby je sprzedać w jak największym nakładzie. Po prostu pisze to, co mu przychodzi do głowy. Zaznacza też, że jeśli wpadłby na pomysł piosenki, która miałaby małe szanse na odniesienie komercyjnego sukcesu, również zrealizowałby taki pomysł. Tu podaje przykład „Stripped”, która była ryzykowna, bo nie grano jej w pewnych krajach, w tym w Ameryce z powodu takiego tytułu. Zapytany o styl ubierania zespołu i o swoje upodobania do damskich strojów mówi, że nie obchodzi go to, co ludzie myślą na temat jego wyglądu. Dalej, zapytany o to, jaki jest prywatnie, mówi, że nigdy nie pokazuje swoich emocji. Potem opowiada o swoim związku z Christine, z którą jest już 3 lata, ale nie zamierza się żenić. Na dzieci też nie czuje się jeszcze gotowy w wieku 24 lat. Dziennikarz mówi, że w danej chwili DM jest bardziej popularne w RFN, niż w Anglii, na co Martin jako przyczynę podaje to, że ich muzyka nie trafia w Anglii do szerszej publiczności, bo nie jest w stylu Madonny albo Whitney Houston. Tu dziennikarz zaczyna mówić o sukcesie zespołu Sigue Sigue Sputnik, który dotarł do 3. miejsca na angielskiej liście przebojów. Martin mówi jednak, że ich muzyka jest nudna i że zdziwi się, jeśli zespół będzie jeszcze istniał za rok. Zapytany o ulubione zespoły mówi, że lubi rock z lat 50-tych i 60-tych. Podaje również takie zespoły, jak DAF i Sparks. Zapytany o swój stosunek do Modern Talking, Bad Boys Blue czy Joys odmawia wyrażenia opinii, nie chce mówić złych rzeczy na temat innych zespołów, bo czasem muzyka do niego nie trafia, ale sami muzycy są sympatycznymi ludźmi. Dlatego nigdy nie wypowiada się na temat muzyki innych zespołów z wyjątkiem Sigue Sigue Sputnik. Zapytany o relacje między członkami DM mówi, że od 6 lat dobrze się dogadują. Tylko raz pobili się z Andym podczas kręcenia video z „Some Great Reward”. Poza tym znają się od 11 lat i są w dobrych stosunkach. Czasem kłócą się w studiu, w czasie pracy, komponowania piosenek, ale poza tym często spotykają się z Andym, bo mieszkają blisko siebie. Na pytanie o Duran Duran i Wham odpowiada, że zespoły te nigdy nie stanowiły konkurencji dla DM. Zapytany o swoje muzyczne cele mówi, że nie ma konkretnych celów. Życzyłby sobie tylko, żeby obecne sukcesy trwały jak najdłużej. Nie dąży do tego, żeby osiągać szczyty list przebojów. Cieszy się, że ich muzyka dobrze się sprzedaje, i że wciąż mogą chodzić po ulicy nie będąc atakowanymi przez szalonych fanów. A co by zrobił, gdyby stał się tak popularny, że nie mógłby już spokojnie wyjść na ulicę? Załatwiłby sobie akt zgonu i przeprowadziłby się gdzieś pod zmienionym nazwiskiem. Możliwe, że zapuściłby wtedy włosy. Zapytany o prywatne cele mówi, że chciałby tylko być szczęśliwy. Niczego innego nie chce. Na koniec dziennikarz pyta o najpiękniejsze chwile w życiu. Martin najpierw podaje chwilę, kiedy trafili na angielską listę przebojów, a następnie, jak obchodził urodziny w Budapeszcie. Publiczność życzyła mu wtedy wszystkiego najlepszego, co bardzo go wzruszyło.
siekański
Posty: 357
Rejestracja: wt mar 17, 2009 18:16 pm

Re: 1988.03.09 Budapeszt - Sportsarnock

Post autor: siekański »

wielki dzięki Szilvia :beer:
czyli jak obchodził urodziny to wywiad z Budapesztu 85' po koncercie na Volán Pálya
http://depechemode-forum.pl/viewtopic.php?f=52&t=20836

jeszcze raz dzięki !

pzdr.
Awatar użytkownika
Szilvia
Posty: 170
Rejestracja: ndz lip 28, 2013 18:53 pm

Re: 1988.03.09 Budapeszt - Sportsarnock

Post autor: Szilvia »

Zgadza się, kończył wtedy 24 lata.
Chociaż w pewnych źródłach (http://musiccommunication.blogspot.hu/2 ... us-23.html) można przeczytać coś takiego: "Ezen a koncerten volt Martin Gore születésnapja, és állítólag a közönség a koncerten folyamatosan "happybirthdayezett" , ám ez valószínűleg csak legenda, mivel az Ultra Rock Agency-n letölthető nagyon jó minőségű bootlegen ez egyáltalán nem hallatszódik, csak az utolsó szám, a Just Can't Get Enough után hangzik el Dave Gahan énekes szájából egy happy birthday."

"Na tym koncercie Martin Gore obchodził urodziny, które publiczność uczciła głośnymi okrzykami "happy birthday", jednak jest to prawdopodobnie tylko legenda, gdyż na bardzo dobrej jakości bootlegu Ultra Rock Agency (niestety podany link obecnie nie działa) niczego takiego nie słychać. Jedynie po ostatnim utworze "Just Can't Get Enough" słychać "happy birthday" z ust Gahana."
ODPOWIEDZ